Kiedy pomoc innym staje się sposobem na unikanie siebie

Pomaganie innym kojarzy się z czymś dobrym. Z empatią, dojrzałością, troską i gotowością do bycia obok drugiego człowieka. To jedna z tych postaw, które budują relacje i sprawiają, że świat staje się mniej samotny. Ktoś wysłucha, doradzi, odbierze telefon, zorganizuje, wesprze, przypomni, załatwi, przyjedzie. Są jednak sytuacje, w których pomoc zaczyna mieć drugie dno.

Nie dlatego, że jest fałszywa. Nie dlatego, że człowiek nie ma dobrego serca. Raczej dlatego, że stałe zajmowanie się problemami innych może stać się sposobem na niekontaktowanie się z własnymi emocjami. Łatwiej rozwiązywać cudze kryzysy niż usiąść przy własnym smutku. Łatwiej doradzać innym niż zapytać siebie: czego ja właściwie potrzebuję? Łatwiej być potrzebnym niż poczuć pustkę, zmęczenie albo lęk. Pomoc może być wartością. Ale czasem bywa też ucieczką.

Człowiek, który zawsze daje radę

W wielu grupach jest ktoś taki. Osoba, do której wszyscy dzwonią, kiedy coś się dzieje. Ta, która pamięta, organizuje, uspokaja, analizuje i znajduje rozwiązania. W pracy bierze na siebie dodatkowe zadania, w rodzinie łagodzi konflikty, wśród znajomych pełni rolę prywatnego psychologa, doradcy i centrum kryzysowego. Z zewnątrz wygląda to imponująco. Taka osoba jest odpowiedzialna, silna, dobra, zaangażowana. Problem w tym, że bardzo często nikt nie pyta, ile ją to kosztuje. A ona sama też może nie pytać. Bo kiedy człowiek przez lata działa w roli „tego, który pomaga”, zaczyna mylić wartość z użytecznością. Może mieć poczucie, że zasługuje na bliskość wtedy, gdy jest potrzebny. Że musi coś dawać, żeby mieć miejsce w relacji. Że jeśli przestanie ratować innych, stanie się mniej ważny. Wtedy pomaganie przestaje być wyborem. Staje się obowiązkiem zapisanym głęboko w psychice.

Cudze problemy jako bezpieczne terytorium

Paradoks polega na tym, że cudze problemy bywają łatwiejsze niż własne. Nawet jeśli są trudne, dramatyczne i emocjonalnie obciążające, mają jedną przewagę: dotyczą kogoś innego. Można wtedy wejść w rolę osoby sprawczej. Analizować, wspierać, dawać rady, działać. To daje poczucie kontroli. A własne emocje często nie są tak wygodne. Nie da się ich tak szybko uporządkować. Nie zawsze wiadomo, co z nimi zrobić. Nie zawsze da się znaleźć rozwiązanie. Pomaganie innym może więc działać jak zajęcie zastępcze. Zamiast poczuć własną samotność, można zająć się czyjąś. Zamiast uznać własny lęk, można uspokajać kogoś innego. Zamiast zobaczyć własne potrzeby, można być ekspertem od potrzeb wszystkich wokół. To nie musi być świadome. Rzadko ktoś mówi sobie: „pomogę komuś, żeby uniknąć siebie”. Częściej działa automatyzm. Pojawia się napięcie, pustka albo niepokój, więc człowiek szuka sytuacji, w której może być potrzebny. Wtedy przez chwilę czuje sens.

Pomoc, która daje poczucie wartości

Bycie potrzebnym potrafi uzależniać emocjonalnie. Nie w prostym, sensacyjnym znaczeniu, ale w bardzo ludzkim sensie. Kiedy ktoś mówi: „nie wiem, co bym bez ciebie zrobił”, można poczuć ciepło, znaczenie i potwierdzenie własnej wartości. To naturalne. Każdy chce czuć, że jego obecność ma znaczenie. Problem zaczyna się wtedy, gdy tylko w pomaganiu człowiek potrafi poczuć się ważny. Wtedy odmowa staje się trudna, odpoczynek budzi poczucie winy, a własne potrzeby wydają się egoistyczne. Ktoś może być wyczerpany, ale nadal odpowiadać na wiadomości. Może nie mieć siły, ale nadal obiecywać pomoc. Może czuć złość, ale natychmiast ją tłumić, bo „nie wypada zawieść”. Z czasem w takiej osobie może narastać cicha pretensja. Do innych, że ciągle czegoś chcą. Do siebie, że nie potrafi odmówić. Do świata, że nikt nie zauważa jej zmęczenia. Ale jeśli przez lata uczyła wszystkich, że zawsze da radę, otoczenie może naprawdę nie wiedzieć, że jest inaczej.

Gdzie kończy się troska, a zaczyna ratowanie?

Pomoc nie musi oznaczać ratowania. Troska zakłada obecność, wsparcie i szacunek do granic. Ratowanie często oznacza przejmowanie odpowiedzialności za cudze życie. Osoba pomagająca może wtedy nieświadomie wchodzić w rolę kogoś, kto wie lepiej, co trzeba zrobić. Przypomina, kontroluje, rozwiązuje, przewiduje konsekwencje, pilnuje terminów, bierze na siebie emocje drugiej osoby. Z jednej strony wygląda to jak troska. Z drugiej może odbierać innym odpowiedzialność za własne decyzje. Ratowanie bywa też sposobem na utrzymanie bliskości. Jeśli jestem niezbędny, ktoś mnie nie odrzuci. Jeśli stale pomagam, relacja będzie trwać. Jeśli druga osoba mnie potrzebuje, nie zostanę sam. To bardzo delikatny mechanizm, bo zwykle wyrasta z lęku, nie ze złej woli. Ale może prowadzić do relacji, w których jedna strona ciągle daje, a druga przyzwyczaja się do brania.

Własne potrzeby nie są zdradą

Dla osób, które długo funkcjonują w roli pomocnika, najtrudniejsze bywa uznanie, że one też mają potrzeby. Mogą potrzebować odpoczynku, uwagi, wsparcia, samotności, czułości, przestrzeni, rozmowy bez udzielania rad. Mogą nie mieć siły. Mogą nie chcieć. Mogą powiedzieć: „dziś nie dam rady”. To proste zdania, ale czasem budzą ogromny lęk. Bo jeśli całe poczucie wartości opiera się na byciu pomocnym, odmowa może brzmieć wewnętrznie jak porzucenie drugiej osoby. Albo jak egoizm. Albo jak dowód, że nie jest się już „dobrym człowiekiem”. Tymczasem granice nie niszczą troski. One ją chronią. Pomoc bez granic często kończy się wypaleniem, żalem albo ukrytą złością. Pomoc z granicami może być bardziej uczciwa, bo nie wynika z przymusu, tylko z realnej gotowości. Można być dobrym człowiekiem i nie odbierać telefonu o północy. Można kochać bliskich i nie rozwiązywać za nich wszystkich problemów. Można wspierać innych i jednocześnie nie zapominać o sobie.

Cisza, której nie da się zagadać cudzym życiem

Czasem największym wyzwaniem nie jest powiedzenie „nie” innym. Jest nim zostanie samemu ze sobą po tej odmowie. Bo wtedy może pojawić się cisza. A w niej pytania, które wcześniej były przykryte działaniem. Czy jestem zmęczony? Czy jestem samotna? Czego mi brakuje? Dlaczego tak bardzo potrzebuję, żeby ktoś mnie potrzebował? Co czuję, kiedy nikt niczego ode mnie nie chce? To nie są łatwe pytania. Ale mogą być początkiem ważnego kontaktu ze sobą. Pomaganie innym nie powinno zastępować własnego życia wewnętrznego. Nie powinno być jedynym sposobem na poczucie sensu, bliskości i wartości. Człowiek nie jest ważny tylko wtedy, gdy jest użyteczny. Nie musi stale ratować świata, żeby zasługiwać na obecność, uwagę i miłość.

Pomoc, która zaczyna się od siebie

Dojrzałe pomaganie nie polega na tym, że zawsze jesteśmy dostępni. Raczej na tym, że umiemy odróżnić realne wsparcie od przejmowania cudzego życia. Umiemy być obok, ale nie znikać w drugim człowieku. Umiemy dawać, ale nie kosztem całkowitego odcięcia od siebie. Czasem najbardziej uczciwe zdanie brzmi: „chcę ci pomóc, ale nie mogę zrobić tego za ciebie”. Albo: „jestem przy tobie, ale dziś mam mało siły”. Albo: „potrzebuję czasu dla siebie”. Takie zdania mogą na początku brzmieć obco. Zwłaszcza dla osób, które przez lata budowały swoją tożsamość na niezawodności. Ale właśnie one mogą przywracać równowagę. Pomoc innym jest piękna, kiedy płynie z wolności. Kiedy nie jest próbą zasłużenia na miejsce w relacji. Kiedy nie jest ucieczką przed własnym bólem. Kiedy nie wymaga znikania. Bo można być dla innych i jednocześnie być przy sobie. A czasem dopiero wtedy pomoc naprawdę staje się pomocą, a nie cichym sposobem na unikanie własnego życia.

Autor

  • Nazywam się Tomasz Wachowiak. Od wielu lat towarzyszę osobom, które znalazły się w trudnym momencie swojego życia – w kryzysie, przeciążeniu, poczuciu zagubienia czy wewnętrznym konflikcie.

    Moim celem jest wspieranie osób w procesie zdrowienia, pomaganie im w odnalezieniu wewnętrznej siły oraz umiejętności radzenia sobie z trudnościami życiowymi. Wierzę, że każdy człowiek ma potencjał do zmiany i rozwinięcia pełni swoich możliwości.

    Linkedin | Terapia online

Opcje dostępności

Rozmiar tekstu

Kontrast

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.