Emocjonalny kac po spotkaniach. Dlaczego czasami potrzebujemy ciszy?

Są spotkania, po których teoretycznie wszystko powinno być dobrze. Było miło, nikt nikogo nie obraził, rozmowa się kleiła, atmosfera była przyjazna, może nawet pojawił się śmiech i poczucie bliskości. A jednak po powrocie do domu człowiek czuje dziwny zjazd. Nie smutek wprost. Nie złość. Raczej zmęczenie, pustkę, przebodźcowanie, potrzebę zamknięcia drzwi, wyciszenia telefonu i nieodpowiadania nikomu przez jakiś czas. Jakby układ nerwowy mówił: wystarczy, teraz cisza.

To doświadczenie można nazwać emocjonalnym kacem po spotkaniach. Nie chodzi o niechęć do ludzi ani o brak wdzięczności za relacje. Chodzi o koszt psychiczny kontaktu społecznego, który u niektórych osób jest po prostu większy. Nawet wtedy, gdy spotkanie było dobre.

Ludzie też są bodźcami

Kontakt z drugim człowiekiem to nie tylko rozmowa. To także mimika, ton głosu, tempo wymiany zdań, gesty, zapachy, dźwięki, oczekiwania, żarty, przerwy, spojrzenia, niewypowiedziane napięcia i konieczność ciągłego reagowania. Podczas spotkania mózg wykonuje ogromną ilość drobnej pracy. Odczytuje emocje, dopasowuje odpowiedzi, kontroluje własne reakcje, szuka właściwych słów, pilnuje kontekstu. Czasem robi to tak szybko, że nie zdajemy sobie sprawy, ile energii zużywamy. Dla jednej osoby taka wymiana jest ładująca. Po spotkaniu czuje więcej energii, lekkość i pobudzenie. Dla innej ta sama sytuacja może być przyjemna, ale jednocześnie męcząca. To nie znaczy, że coś jest z nią nie tak. Różnimy się wrażliwością na bodźce, potrzebą samotności, tempem regeneracji i sposobem przetwarzania emocji. Niektórzy ludzie odpoczywają wśród ludzi. Inni odpoczywają dopiero po ludziach.

Introwertyk nie musi nie lubić spotkań

Introwersję często myli się z nieśmiałością albo niechęcią do kontaktów. Tymczasem introwertyk może bardzo lubić ludzi, dobrze rozmawiać, mieć bliskie relacje i cieszyć się spotkaniami. Różnica często polega na tym, co dzieje się później. Po intensywnym kontakcie społecznym introwertyk może potrzebować czasu, żeby wrócić do siebie. Nie dlatego, że spotkanie było złe. Raczej dlatego, że wymagało dużego wydatku energii. Rozmowa, bycie obecnym, reagowanie na wiele sygnałów naraz i utrzymywanie uwagi mogą być obciążające, nawet jeśli są przyjemne. To trochę jak z wysiłkiem fizycznym. Można lubić długi spacer, a mimo to potrzebować odpoczynku po powrocie. Przyjemność nie wyklucza zmęczenia. Dla wielu osób ważnym odkryciem jest właśnie to: mogę lubić ludzi i jednocześnie potrzebować samotności. Mogę dobrze się bawić i później nie mieć siły na kolejną rozmowę. Mogę cenić relacje, ale nie chcieć być dostępny bez przerwy.

Przebodźcowanie, czyli kiedy wszystkiego jest za dużo

Emocjonalny kac po spotkaniach często wiąże się z przebodźcowaniem. Szczególnie wtedy, gdy spotkanie odbywało się w głośnym miejscu, trwało długo, wymagało poznawania nowych osób albo łączyło wiele ról naraz: zawodową, rodzinną, towarzyską. Przebodźcowanie nie zawsze wygląda spektakularnie. Czasem objawia się drażliwością, bólem głowy, zmęczeniem oczu, napięciem w ciele, trudnością w podejmowaniu prostych decyzji albo potrzebą milczenia. Człowiek niekoniecznie chce uciekać od świata na zawsze. Po prostu ma już zapełnioną wewnętrzną przestrzeń. Wysoka wrażliwość może dodatkowo wzmacniać ten efekt. Osoby, które intensywnie odbierają nastroje, detale i atmosferę, potrafią po spotkaniu długo „nosić” cudze emocje. Wracają do domu, ale w głowie nadal odtwarzają rozmowy, spojrzenia, reakcje, napięcia przy stole, drobne niezręczności. Ciało już wyszło ze spotkania, lecz psychika nadal je przetwarza.

Kiedy po miłym wieczorze przychodzi zjazd

Najbardziej mylące bywa to, że emocjonalny kac może pojawić się po dobrych spotkaniach. Po rodzinnej imprezie, randce, rozmowie z przyjaciółmi, udanym wydarzeniu zawodowym, konferencji, szkoleniu, kolacji albo wspólnym wyjeździe. Właśnie dlatego wiele osób zaczyna się zastanawiać: co ze mną nie tak? Przecież było miło. Przecież sam chciałem tam pójść. Przecież lubię tych ludzi. Ale zmęczenie po kontakcie nie musi oznaczać, że relacja jest zła. Czasem oznacza tylko, że kontakt był intensywny. Że trzeba było długo być „na zewnątrz”, a teraz organizm potrzebuje wrócić „do środka”. Dobrze to widać po sytuacjach, w których przez kilka godzin jesteśmy rozmowni, uważni, dowcipni, pomocni, grzeczni albo profesjonalni. Nawet jeśli nie udajemy kogoś innego, to jednak utrzymujemy pewien poziom społecznej obecności. Po wszystkim może przyjść spadek napięcia. Jak po występie, który wymagał koncentracji.

Cisza jako forma regeneracji

Cisza po spotkaniach nie jest karą dla innych. Nie musi oznaczać obrażenia się, wycofania z relacji ani chłodu. Dla wielu osób cisza jest sposobem na uporządkowanie siebie. W ciszy układ nerwowy może zwolnić. Nie trzeba odpowiadać. Nie trzeba reagować. Nie trzeba odczytywać nastrojów. Nie trzeba dobierać słów. Można przez chwilę po prostu być, bez społecznego zadania do wykonania. Dla jednych regeneracją będzie samotny spacer. Dla innych prysznic, muzyka, książka, drzemka, gotowanie, porządkowanie mieszkania albo siedzenie bez celu. Ważne, że po intensywnym kontakcie pojawia się przestrzeń, w której nikt niczego nie wymaga. To szczególnie ważne dla osób, które przez większość dnia funkcjonują wśród ludzi: w pracy, domu, szkole, obsłudze klientów, opiece nad bliskimi. Nawet jeśli lubią swoją codzienność, mogą potrzebować momentu, w którym nie muszą już przyjmować kolejnych emocji z zewnątrz.

Poczucie winy za potrzebę samotności

Wiele osób ma trudność nie z samą potrzebą ciszy, ale z poczuciem winy, które pojawia się później. „Powinienem odpisać”. „Powinnam jeszcze zadzwonić”. „Może pomyślą, że jestem niemiły”. „Może przesadzam”. „Może normalni ludzie tak nie mają”. Tymczasem potrzeba samotności nie jest brakiem miłości. Nie jest dowodem egoizmu. Nie jest odrzuceniem innych. Jest jedną z form dbania o własne granice i zasoby. Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek przez lata uczył się, że dostępność jest miarą bliskości. Że dobry przyjaciel zawsze odpisuje. Że dobra córka zawsze odbiera. Że dobry pracownik zawsze jest gotowy. W takim świecie cisza może wydawać się czymś niewłaściwym. Ale relacje potrzebują nie tylko kontaktu. Potrzebują też ludzi, którzy mają siłę w tych relacjach być naprawdę obecni. A czasem, żeby wrócić do obecności, trzeba najpierw pobyć samemu.

Jak mówić o tym innym?

Nie każdy zrozumie emocjonalny kac po spotkaniach od razu. Osoby bardziej ekstrawertyczne mogą odbierać wycofanie jako chłód albo dystans. Dlatego czasem warto mówić o tym prosto, bez tłumaczenia się z własnej konstrukcji psychicznej. Można powiedzieć: „bardzo miło było się spotkać, teraz potrzebuję trochę ciszy”. Albo: „po intensywnych rozmowach muszę się zregenerować, odezwę się później”. Albo: „to nie chodzi o ciebie, po prostu potrzebuję chwili bez bodźców”. Takie komunikaty są ważne, bo pomagają oddzielić potrzebę samotności od odrzucenia drugiej osoby. Nie trzeba znikać bez słowa, jeśli wiemy, że ktoś może to źle zrozumieć. Ale nie trzeba też rezygnować z odpoczynku tylko dlatego, że komuś trudno zaakceptować nasze tempo regeneracji.

Po ludziach wracamy do siebie

Człowiek jest istotą społeczną, ale to nie oznacza, że każdy regeneruje się w ten sam sposób. Kontakt z ludźmi może być piękny, ważny i potrzebny. Może dawać śmiech, bliskość, inspirację i poczucie sensu. Może też męczyć, bo wymaga uwagi, emocjonalnej pracy i otwartości. Emocjonalny kac po spotkaniach nie musi być problemem do naprawienia. Czasem wystarczy go zrozumieć. Zauważyć, że po intensywnym kontakcie ciało i psychika potrzebują chwili przejścia. Że cisza nie jest pustką, tylko miejscem odzyskiwania równowagi. Można lubić ludzi i potrzebować odpoczynku od ludzi. Można być serdecznym i nie być dostępnym cały czas. Można cenić rozmowy i później pragnąć milczenia. A kiedy po spotkaniu pojawia się zjazd, być może nie trzeba od razu pytać: „dlaczego jestem taki dziwny?”. Może wystarczy łagodniejsze pytanie: „czego teraz potrzebuję, żeby wrócić do siebie?”.

Autor

  • Nazywam się Tomasz Wachowiak. Od wielu lat towarzyszę osobom, które znalazły się w trudnym momencie swojego życia – w kryzysie, przeciążeniu, poczuciu zagubienia czy wewnętrznym konflikcie.

    Moim celem jest wspieranie osób w procesie zdrowienia, pomaganie im w odnalezieniu wewnętrznej siły oraz umiejętności radzenia sobie z trudnościami życiowymi. Wierzę, że każdy człowiek ma potencjał do zmiany i rozwinięcia pełni swoich możliwości.

    Linkedin | Terapia online

Opcje dostępności

Rozmiar tekstu

Kontrast

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.